MOW w Cerekwicy Nowej



18.05.2012

18 maja wyjechałyśmy do Szczecina, by reprezentować naszą placówkę na rajdzie survivalowym Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych - ORŁY 2012. Opiekunami naszego zespołu byli wspaniali i niezawodni: pan Waldek (Wandzia) oraz pan Robert (Maja). W podróży towarzyszyli nam koledzy oraz ich wychowawcy z MOW-u z Koźmina Wlkp. Gdy tylko dojechałyśmy na miejsce, zabrałyśmy się za przygotowania miejsca do spania. Jednak po chwili dowiedziałyśmy się, że wszyscy uczestnicy będą spać w jednym bunkrze, było to dla nas duże zaskoczenie. Następnie udałyśmy się na główny plac spotkań, by zapoznać się z reszta uczestników rajdu. Było dużo śmiechu i zabaw. Poznałyśmy wielu wspaniałych ludzi. Drugiego dnia z samego rana nasz zespół wyruszył jako 6-ty o godz. 7.15. Byłyśmy podekscytowane tym, co nas czeka w trasie. Zadania było dość proste, lecz sam marsz był dla nas katorgą. Były momenty, w których mięśnie nóg odmawiały posłuszeństwa, po prostu wlekłyśmy się, by tylko dojść do mety. Wtedy tak naprawdę zauważyłyśmy, jakie jesteśmy wytrzymałe i na co nas stać. Były chwilowe załamki, ale również radosne chwile. Po prostu przeszłyśmy same siebie. Pomimo totalnego wyczerpania nie poddałyśmy się i doszłyśmy do mety. Wieczorem zostało zorganizowane ognisko dla wszystkich uczestników oraz opiekunów. Tam każda grupa odśpiewała piosenkę oraz hasło wymyślone podczas marszu. Naszym hasłem było ,, CEREKWICA FAJNA JEST, BO W NIEJ ZAWSZE ŚMIESZNIE JEST". Ostatniego trzeciego dnia odbyło się ogólne rozstrzygnięcie wyników marszu i liczenie punktów, które zdobyłyśmy podczas całego pobytu ( za każdy punkt otrzymywałyśmy tzw. "Talary", to właśnie o nie toczyła się rywalizacja). Nie zajęłyśmy pierwszego miejsca, ale dla nas sam marsz liczący 30km, te 13 godzin w drodze było zwycięstwem wewnętrznym, z którego każda z nas jest dumna. Po ostatnim wspólnym posiłku, każda z grup pożegnała się i wyruszyła w drogę powrotną. Tego miejsca i tych przeżyć nigdy nie zapomnimy. Na zawsze będziemy pamiętać chwile skrajnego wyczerpania, wysiłku. W drodze powrotnej każda z nas odczuwała pewnego rodzaju ulgę, ale przede wszystkim zadowolenie i satysfakcję.


Milena, Marta, Martyna, Natalia i Paulina